Sportowcy o nas

Dlaczego popieram akcję:
Przez wiele lat miałam do czynienia z żywiołem jakim jest woda i nauczyłam się do niego szacunku, jednak wiele osób zapomina, jak groźne może być jego zlekceważenie. Dzięki takim projektom jak „pływanie bez promili” ludzie mają możliwość dowiedzieć się co można a czego nie powinno robić się w wodzie, szczególnie w takim momencie jak wakacje. Mam nadzieję, że dzięki tej akcji liczba uświadomionych ludzi znacznie wzrośnie a wraz z tym spadnie liczba wypadków.

Katarzyna B.

Pomimo tego, że od 18 lat uprawiam wyczynowo pływanie, woda ciągle budzi we mnie duży szacunek. Czy to nad morzem czy w jeziorze, woda jest żywiołem i nie możemy łudzić się, że z nim wygramy, będziemy silniejsi. Szczególnie, kiedy występuje połączenie żywioł+ alkohol, wtedy nasze szanse są znikome. Wspieram akcję „Pływam bez promili”, bo wierze, że dzięki niej więcej osób wróci z wakacji z uśmiechem oraz uświadomi sobie  jak ważne jest podczas wypoczynku zachowanego zdrowego rozsądku. Bawcie się dobrze, ale zawsze z głową!

Olga S.

Lato jest okresem kiedy większość z nas planuje swoje urlopy i wakacje. Najczęściej odpoczywa się nad wodą, która w upalne dni przynosi ulgę. Często odpoczynkowi towarzyszy alkohol.  Jednak należy pamiętać że wchodzenie do wody po spożyciu alkoholu niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, które zagrażają naszemu życiu i zdrowiu. Można źle ocenić swoje siły i odpłynąć za daleko od brzegu, zachłysnąć się wodą lub może złapać skurcz. Należy pamiętać, że woda to żywioł z którym nie ma żartów. Niezależnie od umiejętności pływackich, pływanie w połączeniu z alkoholem potrafi skończyć się tragicznie. BĄDŹMY ROZSĄDNI, NIECH TO BĘDĄ BEZPIECZNE WAKACJE.

Przemek S.

Wielki Szlak Jezior Mazurskich to ogromny akwen. Przy dobrej pogodzie w sezonie letnim na wodzie znajduje się nawet 10 000 jachtów. Licząc średnio na jeden jacht 5 załogantów to mamy na wodzie każdego dnia średniej wielkości miasteczko. Myślę, że świadomość turystów i żeglarzy dotycząca bezpieczeństwa na wodzie i nad wodą z roku na rok wzrasta. Kampania społeczna „Pływam bez promili” i jej bardzo szeroko rozumiana profilaktyka, a także szkolenia i pogadanki Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (w minionym sezonie przeszkoliliśmy 5747 osób) na pewno pomagają we wzroście bezpieczeństwa na jeziorach. W myśl zasady, że „lepiej zapobiegać niż leczyć” większość żeglarzy sprawdza prognozę pogody przed wyjściem z portu (w każdym bosmanacie można zasięgnąć takiej informacji), potrafi ocenić aktualne warunki pogodowe będąc już na jeziorze i bez potrzeby nie narażać siebie i swojej załogi. Ponadto coraz więcej osób pływa w kapokach nie wstydząc się tego. To jest też ważny sygnał, że coś dobrego drgnęło w świadomości ludzi. Osobną sprawą jest poziom umiejętności żeglarskich. Im te będą większe, tym na pewno bezpieczeństwo też będzie wzrastać. Choć, jak dobrze wiemy, czujnym trzeba być zawsze i nie należy dać się zwieść swojej pewności. Uszanuj żywioł, a żywioł uszanuje ciebie! Oczywiście „kozaków” na wodzie też nie brakuje… I to jest główny grzech żeglarskiej braci – alkohol na wodzie. Strzeli sobie taki piwko, potem „setkę” i poziom odwagi mu wzrasta. Burza mu niestraszna, przepisy go nie obowiązują, on jest najważniejszy na jeziorze. I tacy są najbardziej niebezpieczni, bo są nieprzewidywalni. Moim zdaniem takie postawy powinno się piętnować. Prawo polskie też jest coraz bardziej restrykcyjne dla pływających „na gazie”. Wszystko jest dla ludzi – alkohol też. Można przyjemnie popływać „na trzeźwo”, a wieczorkiem w tawernie czy przy kei posiedzieć nie tylko przy gorącej herbacie… Wystarczy odrobina dobrych chęci, nieco rozsądku oraz troski o życie swoje i innych.

Dlatego tak ważna i potrzebna jest kampania „Pływam bez promili”.

Znany Ksiądz.